Bywają sytuacje w życiu kobiety, kiedy jedyne co pozostaje to napić się szampana. Czasami zdarzy się, że i wódki trzeba polać. Łzami się zalać. Niektóre leżą jak trup i czekają na zmiłowanie. Oby nadeszło. Jednak w życiu, jak to w życiu lepiej liczyć na siebie, a i z tym czasem trudno, więc zwlec się trza do pionu, nos wytrzeć, szminkę na usta walnąć i stanąć do boju. Najlepiej wesprzeć się w tych ciężkich chwilach na porządnym męskim ramieniu. Wtedy idzie łatwiej.

Jak żyć pytamy, jak żyć ? Yves Saint Laurent (tak, tak, wiem, że już cytowałam, ale co tam) powiedział, że najlepszym odzieniem dla kobiety są ramiona ukochanego mężczyzny, a tym Paniom, którym nie dane jest zaznać tego szczęścia, on – Yves, służy pomocą. Dobra kiecka nie jest zła, ale co chłop, to chłop. Czasem tylko po to, by innemu dał po gębie i ogólnie zło tego świata przysłonił klatą. Jak go znaleźć na tym Mordorze, łez padole ? Lekko nie jest, ideałów nie ma, a lajf is brutal i full of zasadzkas. Ja już dawno temu pisałam jak się do tych poszukiwań zabrać, ale jednak rozwieję Wasze marzenia, różowe złudzenia i inne białe konie. Łut szczęścia, błysk z nieba, oka, spod opony, dla niektórych z portfela … Wszystko nic to. Można trafić szóstkę, można zgniłe jabłko. Ślepy los.

Bywają kobiety, które idą w ciemno za zimnymi draniami. Takimi, co to byle pił, bił, ale był. Bywają kobiety, które zastąpią mamusię. Pogłaszczą po głowie, drobne wsadzą do portfela, piwo podadzą. Bywają miłości z przypadku, z głupoty, byle jakie, ciepłe kluchy. Bywają scenariusze, co to się leją po pysku, a potem lądują w sypialni. Się zdarza. Nie chcesz się w powyższym targecie uplasować ? To czytaj.

Wiem, że już to pisałam parę razy – to, co Babcia mówiła – że facet to powinien być albo Artysta, albo Chirurg, albo Sędzia. Drugiego mam w domu, z sędziami to ostatnio nie wiadomo, a Artysta to tylko do romansowania. U mnie jest jeszcze kategoria czwarta, bardzo rozwojowa. Trudnodefiniowalna. Takie połączenie Clinta Eastwooda, Bonda, wykidajły co leje po mordzie i szefa wszystkich szefów. Przyznaję, byłam w grupie Polek co to za Bohunem do lasu lazły, a Skrzetuski jak powietrze. Postać oczywiście czysto literacka. Tego będę się trzymała. Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe.

No, i co my tu mamy. Otwierasz okładkę, przewracasz kartki i masz. Takiego skoku w bok, to by sama Jackie Collins nie wymyśliła. Parę miesięcy temu miałam fiksację na Norwegię, się zwierzałam TUTAJ. Obecnie wróciłam do kraju. Pan nazywa się Vincent V. Severski i kiedy pierwszy raz na mnie spojrzał to ja wiedziałam, że prędko mnie w domu nie zobaczą. Co poradzę, że mam kompletną słabość do artystów z branży 007 ? Mrugnięcie okiem i ja tracę głowę na całego. Sorry Panowie, ale albo samiec Alfa albo nic. Taka karma.

severski trylogia

Nielegalni. Niewierni. Nieśmiertelni. Niepokorni. Brzmi dobrze, czyta się naprawdę wyśmienicie. Wsiadam w te pociągi, promy, samoloty i daję się prowadzić przez granice za rękę jak dziecko. Fotele w wydziale Q to już prawie jak u mnie w domu, a gdy do tego przemówił autor to ja zostałam stracona dla ludzkości, dla rodziny i noce bezsenne nastały. Tyle, że o ile w poprzednich przypadkach myśli me Harry H. zaprzątał, to aktualnie (mężu oko przymknij, boś sam to do domu sprowadził) ja to wszystko czytam dla autora. Może ktoś nade mną parę lat temu czuwał i kiedy ja do tego lasu za Bohunem, to mnie na proste dukty wlókł z poworotem. Krew nie woda. Konrad Wolski. Misza, Jagan ze smokiem, Safir … przez karty powieści przelatują, a autor cały czas przed oczami. Taka perwersyjna śiadomość, że istnieją na świecie mężczyźni, którzy wiedzą wszystko. No, dobra. Dużo wiedzą, bardzo dużo. Niezwykle intrygujące. Zaczynasz się zastanawiać jakie Twoje tajemnice byliby w stanie odkryć ? Panowie, możecie próbować 😉

Oficer wywiadu ma w sobie coś z Artysty, bywa Sędzią, a precyzją dorównuje Chirurgowi. Absolutnie niezwykła profesja, a do tego dochodzi świadomość, że kiedy Ty czytasz książkę z wypiekami na twarzy, eksyctując się kolejami losu bohaterów, wszystko to powstało na kanwie faktycznych przeżyć. Powstało z premedytacją by … no, właśnie dlaczego powstało ? Dostarczanie rozrywki i zarabianie pieniędzy jest powodem całkiem rozsądnym, ale w moim odczuciu to zbyt proste. Łamanie sterotypów, zmienianie nastawienia społecznego, budowanie świadomości ? Pokazanie, że James Bond jest przereklamowany, a polski patriota może być równie lub nawet bardziej skuteczny, a do tego romantyczny ? Patrząc i słuchając Autora jestem w stanie w to uwierzyć. Cóż, nawet bardzo chcę. Bez jakichkolwiek środków przymusu bezpośredniego, a jeśli by były to ja nawet nie kwinę palcem by protestować.

Na kartach powieści historia szpiegostwa, mocne wątki historyczne i zakotwiczona w czasach współczesnych, bardzo aktualna i wartko nakreślona fabuła. I ta myśl, że kiedy ty śpisz, ktoś, gdzieś ratuje świat, czytaj Autor ratował. Ja wtedy wymiękam, bo u mnie zawsze mężczyźni, którzy ratują na piedestale. I kiedy wiem, że on wie więcej niż inni, to też zasadniczo pozamiatane. Dla niekumatych litości nie starcza. No, i nie dość że świat ratował, to pięknie opowiada. Źle to widzę, bo jeszcze dwa tomy przede mną (z apetetytem na więcej) i wszystko się może wydarzyć.

 

 

Książki Vincenta V. Severskiego wydane nakładem Wydawnictwa Czarna Owca TUTAJ