Nie kombinuj, bo przekombinujesz. Będziesz dreptała od perfumerii do perfumerii, myślała, wybierała. Daj sobie spokój, ten czas poświęć na coś innego, a po 30-tce wybierz jedne perfumy i się ich trzymaj przez kolejne 30 lat.

il_fullxfull.308359099

Perfumy to bardzo osobista sprawa, kobieca, z lekka tajemnicza. Jest w nich trochę hochsztaplerki, ciut magii, odrobina miraży. Perfumy to bajka dla dorosłych dziewczynek,  tajemnicza mikstura, która jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieni nas w kogo tylko zechcemy.

Niestety, zupełnie oszukać rzeczywistości się nie da. Źle dobrane perfumy męczą otoczenie, nas męczą, odpędzają właściwych facetów, przyciągają tych, których trzeba by było pogonić, jednym słowem – same problemy. Idealny zapach powinien zachwycać, intrygować, pozostawiać niezatarte wspomnienie, jednym słowem być dopełnieniem osobowości. 

Dobór perfum to dwie szkoły – jedna pozwala na wolną amerykankę czyli zmieniamy pachnidło kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota, druga mówi aby wybrać jedne jedyne i pozostać im wierną na lata. Z zasady do 30-ki testujemy, próbujemy, zmieniamy, jesteśmy kameleonem.

Po 30-tce wybierz jedne perfumy i trzymaj się ich przez kolejne 30 lat.

Po pierwsze będą trwale kojarzone z Tobą, po drugie oszczędzisz sobie zamętu na ciągłych wyborach, o czasie w perfumerii nie wspomnę. Oprócz wymienionych korzyści myślę, że ten magiczny, wyjątkowy, wybrany przez nas zapach, będzie prawdziwym konstans w naszym życiu. Możemy sobie wirować, zmieniać facetów, a zapach cały czas przy nas. W pewnym sensie fascynujące.

Jakich używam ? Moja droga wiodła przez Allure Chanel, Jungle Kenzo, Opium YSL i kilka pomniejszych do zaskakującego finału w postaci Pure Poison Diora. Jedyne. Miałam pewien okres buntu i próbowałam poszukać innych ale zwyczajnie żadne mi nie odpowiadały. Trucizna ma coś w sobie bez dwóch zdań. Jest również ciemna strona mocy czyli Midnight Poison. Na specjalne okazje. Bez okazji Thierry Mugler i Alien. Czyli taką zupełną monogamistką nie jestem. Bywam niewierna, zwłaszcza zimą (kto czytał “Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś”, wie o czym mowa). Pure Poison są niezmienne, pozostałe 2-3 zapachy dla urozmaicenia i rozrywki. Szczerze przyznam, że zwyczajnie miałam ochotę je wypróbować, ale i tak zawsze powracam do Diora i jego “czystej trucizny”.

Aha, oczywiście wierzę, że jesteś wspaniałą, samodzielną i nowoczesna kobietą, którą stać na to aby pewnym krokiem (oczywiście na wysokim obcasie) wparować do sklepu, wybrać perfumy i za nie zapłacić. Oczywiście nie zabraniam Ci tego robić, ale co innego móc, a co innego chcieć. Wychodzę z co nieco przewrotnego założenia, że perfumy i biżuterię kupuje mężczyzna. Jesteś tego jak najbardziej warta, a on niech poczuje tę wartość kiedy kupuje Ci jakiś kosztowny drobiazg w postaci luksusowych perfum lub  biżuterii (poniżej gold digging nie schodź nigdy, srebro i plastiki to sobie sama możesz kupić). Oczywiście istnieje ryzyko, że Twój jedyny ulotni się jak podarowany zapach, ale bez ryzyka nie ma życia. Potem będziesz się martwiła. Tym samym, z pełnym przekonaniem przeczę torii, że perfum nie ofiarowuje się w prezencie. Ależ ofiarowuje się, ofiarowuje ! Czego masz być świetlanym przykładem.