Trzy biblie mody. Trzy poradniki, które sprawią, że nasza szafa będzie dużo bardziej chic & classy. Trzy książki, których czytanie i oglądanie to prawdziwa przyjemność. Must have bez dwóch zdań. Koniecznie.

Nina Garcia to kobieta instytucja w świecie mody. Ta 47-letnia Kolumbijka naprawdę wie w co się ubrać i co trzeba mieć w garderobie.

 

nina-garcia-books

 

 

Foto: fashionwows.com
Jest Fashion Director w magazynie MARIE CLAIRE, członkiem jury “Project Runway”, obok Michael’a Kors’a i Heidi Klum, a także autorką 4 fantastycznych książek:
  • Mała czarna księga stylu (2007)
  • Klasyczna setka czyli co powinna mieć w szafie każda kobieta z klasą (2008)
  • Strategia stylu. Mniej znaczy więcej, czyli jak mieć klasę i kupować z głową (2009)
  • Nina Garcia’s Look Book What to wear for every occasion (2010) – na razie brak polskiego wydania

Wszystkie powyższe cztery książki to nie tylko klasyczne modowe poradniki, ale świetnie napisana literatura dla kobiet. Ilustracje Rubea Toledo czynią z nich prawdziwe cacka. Każda rozsądna kobieta powinna je natychmiast kupić i przeczytać od deski do deski. Serio. To ostatnie da się zrobić kilka razy, bo wszystko tu gra – moda, sztuka, lekkość, treść. Chce się jeszcze i jeszcze. Dlaczego te książki to modowy MUST HAVE w bibliotece ? Poniżej moje 10 powodów, dla których warto mieć je pod ręką. Zawsze.

nina-garcia-style-strategy-book-1-500x333

Foto: www.worntrough.com

10 powodów, dla których koniecznie MUSISZ kupić i przeczytać, to co  Nina Garcia do tej pory napisała i to co napisze w przyszłości: 

1. W końcu zrobisz porządek w swojej szafie. I same przyznacie, że klasyczna setka to nie to samo co dziesiątka, prawda ? Bo aż takimi minimalistkami nie jesteśmy.
2. Będziesz oglądać i oglądać i oglądać ilustracje Rubena Toledo i nie mieć ich wogóle dosyć.
3. Pośmiejesz się. Wiele razy. 
4. Kupisz sobie kolejną parę szpilek i nie będziesz mieć z tego tytułu ŻADNYCH wyrzutów sumienia. Potem kolejną, i kolejną, i kolejną. Bo butów nigdy dosyć. To się rozumie.
5. Zajrzysz do szafy swojego faceta lub do działu męskiego i wyjdzie Ci to na dobre. Wierzcie, to działa. Nic tak nie podgrzewa atmosfery jak kobieca kobieta w męskich rzeczach.
6. Zaczniesz nałogowo zbierać pierścionki koktajlowe. No, cóż każdy ma jakiegoś bzika. Ten nie jest groźny dla otoczenia, a jaka frajda !
7. Odkryjesz, że LUKSUS nie jest zarezerwowany tylko dla posiadaczek platynowej karty kredytowej.
8. Zapragniesz posiadać prawdziwy kaszmirowy sweter i jedwabną bieliznę i diamentowe kolczyki, bo JESTEŚ TEGO WARTA.
9. Zakończysz znajomość, jeżeli  Twój mężczyzna nie podaruje Ci eleganckiej biżuterii. Brzmi szowinistycznie, ale wyobraźcie sobie sytuację, że mężczyzna daruje wam maszynę do pieczenia chleba na przykład. Bardzo fajnie, on taki domowy, a wy będziecie piekły te chleby i piekły. A złoto i diamenty tylko w filmach. No !
10. Przechowasz te książki dla swojej córki. Nie zestarzeją się, o ile się nie rozpadną z zaczytania.

 

Nina Garcia-fashion-quotes-style-icon-brand-35

 

Kilka słów uzupełnienia na fali wysypu poradników pt. jak się ubrać made in Poland AD 2014 – podkreślam, że książki Kolumbijki to jedyne poradniki w kwestii doboru kobiecej garderoby, które posiadłam, posiadam i będę posiadała. Subiektywnie stwierdzam, iż nie trafiłam na jakiekolwiek wydawnictwo w temacie, które pobiło by te pozycje pod względem estetyki, doboru treści, fachowości i ładowania kobietom rozumu do głowy. To ostatnie uważam zresztą za kluczowe, bo możesz się wystroić jak stróż w Boże Ciało, ale jeżeli nie wiesz o co kaman w temacie ubioru w korelacji do samej siebie, leżysz na całego.

Zaopatrując się w te książki, automatycznie zapobiegamy wyrzucaniu pieniędzy w błoto na jakąkolwiek literaturę poradnikową, gdzie mniej lub bardziej rozgarnięte w temacie Panie uczą nas jak się ubierać i co to jest styl. Ja się bardzo cieszę, że dziewczyny tak się wyrobiły, że innym doradzają, ale jak mawiają, moda to jedno, a styl to całkiem odrębna sprawa i nie powstanie jak feniks z popiołów na bazie ciuchów z sieciówki.

Spotkałam się z opiniami, iż książki Niny Garcii to propozycje dla kobiet o bezproblemowej, nazwijmy to, sylwetce. Reszta problemowych dalej nie wie jak się ubrać, bo niestety Nina Garcia nie podpowiada jak się odziać mając 120 w biodrach. No do cholery jasnej, można sobie wtedy kupić Trinny i Susannah i jakoś z tym żyć. A można też zachwycić się Niną Garcią, pieprzyć wszystko, obwiesić się jakimś totalnie boskim naszyjnikiem na baaaaardzo głębokim dekolcie i walić przez życie z podniesioną głową, czyniąc to na co ma się ochotę. Niestety tego nie uczy poradnik żadnej Polki. A Kolumbijki i owszem.

Jeżeli chcesz wyglądać jak milion dolarów, to trzeba zacząć od głowy. Jeżeli w głowie jest ułożone, to jak na azymut zmierzamy do szafy. I nic nam nie straszne. Jak mawiały mądre babki, nie ma brzydkich kobiet, tylko leniwe. Chcesz zwalać z nóg ? Mieć rzeczy, które wyglądają dobrze na Tobie a nie tylko na wieszaku ? Chcesz być sobą zamiast pseudomodowym klonem ? To przeczytaj to wszystko co proponuje Nina Garcia. Pisze o ubieraniu się, kompletowaniu szafy, ale tak naprawdę to poradnik psychologiczny jak być kobietą, czerpać z tego korzyści, cieszyć się życiem, świetnie wyglądać i nie dać się wziąć z zaskoczenia.

Oczywiście rozumiem, iż może być zapotrzebowanie na klasyczny poradnik dla poszczególnych typów sylwetek, osób kompletnie zielonych w kwestii ubioru, ale tak naprawdę … Wszyscy mamy lustro, prawda ? To, że nie wszyscy potrafią z niego korzystać też jest oczywistą oczywistością, ale dlaczegóż by nie sięgnąć do lepszej literatury zamiast gorszej ? Lepiej jak standardy idą w górę, zamiast w dół. Niby, każde działanie które ma na celu poprawę ogólnej świadomości, tutaj akurat w kwestii estetyki ubioru, jest chwalebne. Niby. Z tym, że jaki jest cel (oprócz finansowego ?) ponownego odkrywania Ameryki ? Pewna Kolumbijka już w dziedzinie mody to uczyniła. Nie widzę powodów, aby dodawanie pięciu groszy z Państwa w Europie Środkowo – Wschodniej, miało tu jakiekolwiek znaczenie i wnosiło coś nowego.

Odnoszę wrażenie, że całokształt szafiarskiej blogosfery w ogóle, tworzy jakieś klonowe wariacje na temat oferty odzieżowych firm sieciowych. Jeżeli NAPRAWDĘ chcesz dobrze wyglądać omijaj je szerokim łukiem. Przeczytaj te cztery książki, kup dobre lustro, zaopatrz się w obcojęzyczne wersje czasopism o modzie (chociaż od czasu do czasu), nie kupuj badziewia, nie rób z siebie choinki, wyryj sobie w mózgu sentencje, że mniej znaczy lepiej i proste jest piękne i dasz radę.

Zaoszczędzone na niekupieniu niepotrzebnych poradników pieniądze odłóż, a za jakiś czas kup sobie coś szałowego. Stawiam na czerwoną szminkę. Taką obłędną.