Seks czy pieniądze ? Historia z morałem dla niegrzecznych dziewczynek lat 20-parę czyli o wyższości dobrej zabawy nad pozorną stabilizacją i udawaniem mamy i taty.

Dwóch facetów. Pierwszy, typowy niebieski ptaszek. Uroczy, zabawny, seksowny, imprezowicz, flirciarz i co tam jeszcze chcecie. Raz tu, raz tam. Gdzie strona, tam zona i najdziwniejsza rzecz ze wszystkich – te “żony” naprawdę za nim przepadają. No, bo jak tu nie przepadać za J. ? On zna wszystkich i wszyscy go znają. Poza tym ma tę diabelską umiejętność traktowania swojej przyjaciółki jak królowej angielskiej, księżniczki, najpiękniejszej laleczki. Zrobi ci cudną wodę z mózgu i jeszcze mu za to podziękujesz. Wspólna impreza ? Żyć nie umierać. Jak na sesji w Vogue’u. Noc, wysokie obcasy, szampan w dłoni, futro na ramionach i oboje roześmiani. Jak fun to tylko z J. Z opcji ostry intelekt, ostra szpilka, wybieramy opcję szpilka, czytaj – ty w samych szpilkach i mnóstwo radosci. Gwarantowanej pocztą pantoflową. Nie ma jak rekomendacja zadowolonych koleżanek 😉 POLECACIE ? POLECAMY !!!

Cóż, wszystko co piękne szybko się kończy. Trzeba być skończonym głuptasem albo zdesperowaną masochistką by oczekiwać dłuuugiego związku z J. Ma byc zabawnie, cudownie, miło, lekko, łatwo i przyjemnie. Całość gwarantowana na około 3-6 tygodni. FUNtastycznie. Ciąg dalszy ? Same plusy. Cieszysz się kiedy wpadasz na niego na ulicy, nawet jeśli ma nową lady u boku. Dobrze mu życzysz. Co więcej ! Jej też dobrze życzysz ! To jest dopiero osiągnięcie. Bardzo, bardzo miło go wspominasz. Ponadto, nie jesteś zbytnio obciążona intelektualnie jego problemami, bo ich nie miał. Po prostu świetnie się bawiłaś. No i, zawsze możesz zadzwonić kiedy potrzebujesz męskiego wsparcia, bo jakiś niedorozwinięty, nieznający się na kobietach drań, cie zostawił.

I tutaj przechodzimy do drugiego z panów, czyli do drania. Zimnego. Nie życzę nikomu. Niestety, life is brutal & full of zasadzkas. Na początku wszystko zapowiada się wspaniale. On jest elegancki, szarmancki, męski, wyedukowany, ustosunkowany, solidny, erudyta. Dyskutujecie o sztuce i najnowszym Noblu w literaturze. Zabiera Cię na długie spacery, kolacje przy świecach, a po wspólnych nocach wysyła poetyckie maile z zebrania zarządu. Cichaczem ! Nic to, te milionowe kontrakty ! Ty jesteś dla niego najważniejsza. Patrzy ci głęboko w oczy zakochanym wzrokiem. Hmmm…wierzysz mu, bo wiesz, że juz niejeden wpadł przez te oczęta. I próżność cię gubi. K. ma świetny bajer. Pan prezes musi mieć żelazną wolę i siłę przekonywania. Taka praca. Tylko coś Cię niepokoją te wyjazdy do Warszawy, weekendy bez telefonów, cisza na łączach. Zbyt częsta. Mało o nim wiesz. Zachłystujesz się oprawą, ale nie wiesz co jest w środku. A tu fuka ! Dostajesz maila (!), że on nie chce być na obszarach, na których ty chcesz być. Krótko i na temat. Bo ty chcesz się zawieźć na wyspy szczęśliwe, a on ma inne plany. Tylko takie wrażenie robił. Że na te wyspy. Sprawa załatwiona. Zabolało. Oj, głupia ty, głupia ty.

Jaki morał z tej historii ? Idź z J. na imprezę kiedy tylko masz okazję ! Nic tak nie poprawia nastroju. Będziesz miała do niego wieczny sentyment (co prawda J. aktulanie bawi na Wyspach, ale czasami przyjeżdża do kraju ;-).  A pan K. ? Litość gorsza od faszyzmu, ale trochę go żal. Życie bywa przewrotne, raz na wozie, raz pod wozem. Chłodna kalkulacja w uczuciach nie popłaca. “Człowiek, gdy marzy jest jak Bóg. Gdy kalkuluje, jak żebrak.”  Cóż, a my jesteśmy skazane na mozolne szukanie ideału ale to temat na następny post pt. Jak skutecznie szukać ideału i nie zejść na manowce i nie wpaść w depresję. Ogólnie jak nie zwariować. Już wkrótce.