SAM_4175

Zdjęcie powyżej to typowy regał z zabawkami w przeciętnym supermarkecie. Dział dla dziewczynek. Miło prawda ? Zastanawiam się w jakim szalonym umyśle powstały te szkaradztwa. Mam na myśli to czarno-sine coś, kiczowatą do bólu Barbie i Pony, na których widok zaczynają mnie boleć wszystkie zęby.

Każdy rodzic ma wybór

Pewnie każdy z rodziców, gdzieś natknął się na teksty podpowiadające jak wybrać mądrą, bezpieczną i edukacyjną zabawkę dla dziecka. Te powyżej pewnie nie były zalecane, ale nie demonizujmy. Jedna Barbie dramatu nie czyni. Gorzej gdy mentalność rodzica jest na poziomie mentalności estetycznej w stylu Monster High, wtedy na nic darcie szat, bo on i tak to kupi. Bo mu się podoba. A z musiępodoba walczyć bardzo trudno. Do tego dochodzi cały biznes gadżetowo – gazetkowy, który wali po oczach na każdym stoisku z tzw. prasą.

Kwestią zasadniczą jest pytanie co w zamian ? Jeżeli masz świadomość i potrzebę kupna dziecku dobrej zabawki to pewnie i tak ją znajdziesz, a na widok maszkarek co najwyżej się otrzepiesz. To tak jak z programem nauczania w szkole – jeżeli uważasz, ze jest słaby, będziesz się starał wspomóc swoje dziecko. Problem dotyczy dzieci, których rodzice nie maja takich dylematów. Generalnie pytamy jak tworzyć kulturę edukacji i zabawy ?

Dokąd zmierzamy ? W zasadzie zmierzamy ku starej, sprawdzonej i bardzo jarej zasadzie Pareto. W odniesieniu do naszego przypadku chodzi o to, że osiągniemy efekt kiedy 80% dzieci będzie bawiło się Monster High, a 20% nie. Idziemy dalej. Za kilka lat 80% pójdzie z prądem i kupi każde badziewie, które wciśnie się im pod nos, a 20% będzie kupować z rozmysłem i świadomie. Na innym obrazku 80% da radę się podpisać, przeczytać tabloid, policzyć co nieco na kalkulatorze, a reszta czyli pozostałe 20% będzie dysponować trochę większymi umiejętnościami z przełożeniem na możliwości.

Czy to dobrze ? Hmmm… kwestia dyskusyjna. Amerykanie idą tą drogą. Czy i my powinniśmy ? Czy tak musi być ?

Wobec tego powstaje pytanie, kto powinien kształtować poczucie estetyki młodego pokolenia, jeżeli kultura konsumpcyjną tego nie czyni ? No, spoczywa to na waszych barkach, kochani rodzice. I to nie jest tak, że przedszkole czy szkoła przejmą tę rolę. Instytucje mogą tylko wspomóc, ale nie zastąpią. Generalnie my Polacy jesteśmy z estetyka na bakier i ten problem nie dotyczy tylko lalek, czy zabawek ogólnie. Dotyczy architektury, przestrzeni publicznej, wnętrz, designu, reklamy itd.

Kiedy byłam mała …

Czyli cofamy się do głębokiego PRL-u. Nic nie ma. Bieda piszczy, brud, smród i ubóstwo. Jesteście pewni ? Każdy medal ma dwie strony. Było coś takiego jak Pewex. I w tymże kultowym niemalże Peweksie były również zabawki, a ponieważ coś takiego jak kilkudziesięciometrowy regał nie było wówczas w Polsce znane, do Pewexu trafiały zabawki wyselekcjonowane. Nie jak leci, nie z taśmy, nie z kontenera z Chin, ale piękne, bardzo dobrej jakości, cudnie wykonane. Wybrane. Telewizor również nie pełnił kluczowej roli, więc wielu problemów po prostu nie było. Łatwiej było. Może nie na bogato, ale łatwiej. I częstokroć dzięki temu ładniej.

Pamięta ktoś urocze lalki Fleur ?

Fleur dolls

 Foto: www.fleurdolls.com

 

Te Barbie też jakoś nie budzą moich morderczych instynktów. Problem w tym, że trzeba chcieć kupić właśnie takie.

 

Barbie dolls

 

Można wybrać. Można wszystko. Jeżeli tylko się chce i ma się takową potrzebę. Jest mnóstwo pięknych zabawek i lalek dla dziewczynek. Są urocze, proste szmacianki w stylu polskiej Lalanki, śliczne lalki Corolle, hiszpańskie Nines D’Onil lub Munecas Berbesa, mnóstwo świetnego rękodzieła m.in. na daWanda. No, nie jest źle. Tylko dlaczego dla wybranych ? Dlaczego te wszystkie kształtujące poczucie estetyki zabawki nie są powszechnie dostępne ? Wcześniejsza dygresja na temat Pewex-u była podyktowana poniekąd próbą odpowiedzi na te pytania, bo tam tego rodzaju lalki były normalnie do kupienia. Ale to za późnego Gierka było. Totalitaryzm prawie że.

Sama nie wiem co to się porobiło. Doszło do tego, że tak jakby odkrywamy Amerykę na nowo. Wiemy, że dzwoni tylko ten dzwon odnaleźć tak jakoś ciężko. I płyniemy z prądem czyli mamy zjawisko owczego pędu ku tandecie. Mamy wybór ale nie umiemy wybrać. No, impas jakiś ale nadzieja jest. Tu i tam pojawiają się głosy na ten temat. Stajemy się bardziej świadomi, bardziej wymagający, zmieniają się nasze gusta i upodobania. Następuje zwrot w stronę indywidualizacji oferty w miejsce sieciowej masówki, która staje się passe. Jest światełko w tunelu.

Jakiej przyszłości pragniesz dla swojej córki ?

Chcesz by wyrosła na miłośniczkę tlenionego blondu, szponiastych tipsów, makijażu a la sławetna swego czasu Jola R. ? By życie jej mijało na siedzeniu przed lustrem, fryzowaniu tego czegoś na głowie, praniu, prasowaniu, gotowaniu i poszukiwaniu Kena ? No to hulaj dusza do hipermarketu. A jeśli masz inne plany to też wiesz co masz robić.