Ostatnio bardzo mocno serwuje się nam literaturę dziecięcą, która tak de facto jest literaturą dla dorosłych, zarówno pod względem wizualnym, jak i treści. Nie kupuję tego. Sorry, ale nie wierzę w bujdy, które serwują prawdę pt. ambitne musi być brzydkie, smutne i trudne. Nie musi. 

By była jasność, książki dla dzieci w kolorach tęczy, z komputerowo wykreowanymi ilustracjami, od których trzeszczą pomby, to też nie moja bajka. Stawiam tutaj znak równości z okropieństwami, które aspirują do ambitnej literatury dziecięcej zaprezentowanej w dość pełnej krasie w rankingu tygodnika Polityka TUTAJ. Odnoszę jakieś dziwne wrażenie, że wszystkie wymienione wydawnictwa to swego rodzaju klony tego samego schematu. 
Opisane książki, autor określa jako mądre, zabawne i piękne, podkreślając subiektywny charakter swoich wyborów. Subiektywizm ma to do siebie, że warto poprzedzić go staraniami zgłębienia tematu w sposób obiektywny. W przeciwnym wypadku nie ma sensu. Skoku się nie zrobi i tym podobne.
Dawno temu w bibliotece moich rodziców pojawił się rarytas w postaci 3-tomowego wydania baśni Hansa Christiana Andersena zilustrowany przez Janusza Stannego, Andrzeja Strumiłło i Jerzego Jaworowskiego. Powiedzmy sobie szczerze, że była to wyższa półka wydawnicza, gdzie zaangażowanie wybitnych artystów kreowało wartość dodaną publikacji. Książki były kierowane do dojrzałego odbiorcy, a warstwa wizualna podkreślała literaturę Duńczyka, którą znawcy, mimo utartych schematów, niekoniecznie pozycjonują w kategorii „dziecięca”. W powyższym wydaniu chodziło właśnie o przełamanie schematów i zaoferowanie czytelnikowi ambitnego wydania klasyki. Cel został osiągnięty oszczędnymi, acz wyrafinowanymi środkami wyrazu. Bez zbędnych aspiracji i fałszywej otoczki unikalności. W punkt.
Wiersze Brzechwy widziane oczami Jana Marcina Szancera to klasyka, której nikt nie dorówna. Choćby stawał na palcach i dokonywał cudów ekwilibrystyki piórkiem i węglem. Król jest jeden. Podobnie będzie z cudnie rozmalowaną przez Grabiańskiego Sierotką Marysią Konopnickiej, czy dynamicznymi, świetnymi technicznie pracami Zbigniewa Rychlickiego. Sorry, to już było i nie wróci więcej. Nie psujmy tego. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Muminków jako nieMuminków czy dzieci z Bullerbyn w kolorze, mimo że wydanie tych ostatnich z ilustracjami Magdaleny Kozieł – Nowak jest całkiem fajne i oddaje łobuzerski klimat.
Kompletnie nie przemawia do mnie najnowsze wydanie wierszy i bajek Jana Brzechwy w interpretacji wydawniczej Naszej Księgarni. Wiem, że inspiracja matką artystów, ale zdecydowanie przedkładam nowatorskie (bo sprzed Magdaleny Abakanowicz) prace Jana Kucza. Tyle, że to zupełnie inna bajka i materiał na długą opowieść o Artyście. Tutaj, ilustrator chyba zanadto się zapatrzył i skorzystał, ale od artyzmu pierwowzoru dzielą go lata świetlne.
szyjący jan kucz
Źródło: Tumblr / http://sculpturecanbedangerous.tumblr.com
W biblioteczce moich dzieci jest egzemplarz baśni włoskich z ilustracjami Wiesława Majchrzaka, jednego z zapomnianych już polskich ilustratorów. Uwielbiają ją za figlarną treść (z fantastycznymi postaciami kobiecymi) i nastrojowe, finezyjne obrazki, które towarzyszą niezwykłym opowieściom. Tajemniczy świat, do którego prace Wiesława Majchrzaka były zaproszeniem, na zawsze pozostał w mojej wyobraźni. Uważam go za fascynujący. Nigdy (lub niezwykle rzadko) użyłabym tego przymiotnika w odniesieniu do współczesnych wydawnictw. Aczkolwiek udaje się znaleźć wyjątki. Nie jest to zadanie niewykonalne.  
jaką książkę kupić dziecku pod choinkę
Tak się składa, że branża księgarska nie jest dla mnie odległą planetą znaną jedynie z podróży do empiku. Mam możliwość zapoznawania się z całym mnóstwem wydawnictw, w tym tych dziecięcych. Zauważam dwa bieguny – po jednej stronie mamy kiczowate do bólu komputerowe historyjki na błyszczącym papierze, po drugiej – szaro – bury świat z makulatury kreowany na literaturę dla znawców. Nie bądźmy smutasami, wybierzmy magię i piękno. Niech książka będzie dla dziecka biletem do tajemniczego ogrodu, a nie burym brulionem zapełnionym czarną czcionką. Nie powielajmy schematów. Szukajmy. Oglądajmy. Zdajmy się na własny rozum. Wybierajmy bajkowy świat w wartej tego wyboru interpretacji.
Zdjęcie główne: aut. z Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Wiersze. wyd. Nasza Księgarnia, 2016 ilustr. Artur Gulewicz