Sezon wyprzedaży jesień/zima 2013 rozpoczęty … Do mojej skrzynki mailowej reklamy obniżek płyną nieprzerwanym strumieniem, telewizja relacjonuje boxing day, który bez komentarza jawi się jako co najmniej ewakuacja przed totalnym Armageddonem, zewsząd atakują mnie informacje o nieprawdopodobnych wręcz okazjach, a marketingowcy wysilają swoje mózgi jak wpłynąć na masy by koniecznie kupiły to co zalega magazyny. Tak mniej więcej to odbieram.

Nie powiem, że nie kupuję na wyprzedażach, ale na miłość Boską – nie dajmy się otumanić, omamić i zwariować ! Nie zapomnę relacji, którą swego czasu oglądałam w TV, gdzie pokazywano klientki działu sprzedającego suknie ślubne, właśnie w dniu rozpoczęcia wyprzedaży. Panie z obłędem w oczach kupowały te sukienki jak szalone … Były i takie, które “upolowały” i dwie, trzy sztuki, kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego, że to one zostały “upolowane”. No, cóż … każdy ma swój rozum i odpowiada za to co robi, a jak głosi prawda ludowa, głupich nie sieją tylko sami rosną.

Na wyprzedażach kieruję się kilkoma całkiem prostymi zasadami, które pozwalają przeżyć ten “trudny czas”, dotrwać do wiosny, nie zbankrutować i kupić coś co nie będzie wywoływało wyrzutów sumienia i rumieńców wstydu na twarzy.

Nie kupuję pod żadnym pozorem …

1. Odpuszczam taniochę, koniec kropka. Dwudziesta koszulka, jedenasta para spodni, pięćdziesiąte piąte plastikowe kolczyki itp. itd. Uwierzcie, szkoda na to kasy. Tak zwany ostatnio bejsik zazwyczaj i tak nie czyści portfela, więc naprawdę nie uważam za konieczne rzucać się na tego typu oferty.  Kupuję wtedy kiedy potrzebuję.

2. Krzyk mody – zdecydowanie NIE. Bo krzykiem mody w okresie wyprzedaży zazwyczaj już nie jest i w następnym sezonie nie będzie.
3. Drobiazgi – kosmetyczki, breloczki, spinki, portmonetki itp. itd. Nie mam manii zbieractwa.
4. Niedopasowanych rzeczy. Za małe, za duże – odpada. Musi być w sam raz i już !

5. Rzeczy nie w moim stylu –  nie kupuję czegoś co kompletnie nie komponuje się z moją szafą tylko dlatego, że niesamowicie potaniało. To bezsensowne.

Kupuję …

1. Konkretne rzeczy, klasykę dobrej jakości, zdarzy mi się upolować w dobrej cenie płaszcz, ołówkową spódnicę, swetry, mokasyny, szpilki, torby i torebki. Czarne, brązowe, beżowe, szare, granatowe, białe. Mała czarna z wyprzedaży to też dobry wybór, generalnie wszystko to, co może pozostać w mojej szafie dłużej niż jeden sezon.

2. Celuję w renomowane marki – na wyprzedażach omijam sieciówki szerokim łukiem i zaglądam do sklepów, które w sezonie utrzymują wysokie ceny. Właśnie teraz mam szanse kupić u nich rzecz w bardzo dobrym gatunku za bardziej ludzkie pieniądze. Takie zakupy zdarzają mi się w sezonie SALE najczęściej.

3. Rzeczy, które przydadzą mi się na następną zimę – puchowe kurtki kupuję tylko  na wyprzedaży. Zazwyczaj ich fasony nie podlegają wielkim zmianom i to co obowiązuje w modzie śniegowej teraz, za rok jest również ok. Do tego różnego rodzaju Ugg-i, Moon Boot-y itp.  Jak do tej pory ta strategia działa mi bez zarzutu.

Jak kupuję na wyprzedaży ?

1. Ostrożnie, bardzo ostrożnie ! Nie wariuję, nie szastam pieniędzmi, jestem bardziej rozważna niż romantyczna.

2. Powoli – Keep Calm & Take It Slow. Nie spieszę się, zaglądam w kilka miejsc, oglądam, porównuję.3. Unikam tłumów jak ognia – kupuję rano lub późno wieczorem, nie wyszarpuję zdobyczy konkurentkom – klientkom, nie biegam. To tylko zakupy, nie walka o ogień. 

4. Zaglądam do sklepów on-line – tam promocje bywają bardzo ale to bardzo atrakcyjne. Mogę również oddać zakupioną rzecz w ciągu 10 lub więcej dni od daty jej otrzymania, bez podania przyczyny zwrotu. W sklepie stacjonarnym możliwość zwrotu towaru leży wyłącznie w gestii sprzedawcy i nie jest jego obowiązkiem.

5. Nie wierzę ślepo obsłudze sklepu. Nie lubię obskakiwania, wystawania ekspedientek pod moja przymierzalnią i ciągłych pytań “w czym mogą mi pomóc” … Zazwyczaj w niczym, ewentualnie w podaniu mi rzeczy, którą chcę zmierzyć. Tyle. W 80% przypadków obsługa chce sprzedać, bo od tego ma prowizję i ma gdzieś jak klient w tym wygląda. Profesjonalna, nienachalna ale czuwająca nad kupującym  zdarza się rzadko.

Veni Vidi Vici 

Wyprzedaże nie są złem piekielnym, ale wymagają dobrej strategii, zdecydowania i silnej woli. A więc korzystajmy z tego, że nam ceny spadły, ale nie gnajmy do centrów handlowych jak bezmała Usain Bolt na setkę … Langsam, langsam jak mawiają starożytni Rosjanie czy też ticho idiosz, dlasze budiesz … i upragniony, boski, szałowy ciuch znajdzie się w naszej szafie.