Mało mi w Dzień Kobiet internet nie padł od tych życzeń, różyczek, kotków, piesków i cytatów ckliwych. Wszyscy publikowali, od Ciotki Klotki z Pcimia po poważny tygodnik “Polityka”. Dzień wcześniej mąż bukiet róż przyniósł, bo czasami przynosi. Róż nie lubię, ale mąż to mąż. Jego lubię bardziej.

Zasadniczo Dzień Kobiet od okazji do okazji to jakaś kompletna pomyłka. Za takie pseudo wyróżnienia to ja z góry dziękuję. Zachwyt raz w roku, a pozostałe 364 dni to już nie łaska ? Gdyby nie kobieta, biedny Adaś sczezł by z nudów pod jabłonką, a teraz święto raz w roku i po zawodach ?Drogie Panie, szanujmy się. Tanie komplementy psy jedzą, całuję w rączki i takie tam dyrdymały od liceum doprowadzały mnie do pasji. Boszesz, ale ja wtedy niemiła się robię … aż się sama zastanawiam co za jędza we mnie siedzi. Komplementy to i owszem, ale Panowie drodzy tu trzeba weny, iskry w oku, no wysiłku tu trzeba. Cóż, kiedy mężczyzna się nie musi wysilić, to potem płacz i zgrzytanie zębów. Trochę problem w tym, że ten wysiłek to trzeba dozować nieustannie, ale nie ma rzeczy nie do ogarnięcia. Kiedyś niedźwiedzia upolowali, skrzynię złota zwieźli pod stopy ukochanej, a czasy ciężkie były. To co, to teraz się nie da ?

Jak śpiewała Marilyn “(…) a kiss may be grand but it won’t pay the rental on your humble flat or help you at the automat …”. A mówili, że głupia blondynka była.

Dzień Kobiet mnie peszy. Zażenowana jestem, te wszystkie cudaczne kwiateczki, buziaczki. Romantyzm, romantyzmem ale nam konkretów trzeba, a nie gruszek na wierzbie. Co fakt, to fakt, liczy się jakie ramię ten kwiatek wręcza. XXI wiek XXI wiekiem, ale zawsze to lepiej kiedy byłoby w stanie udźwignąć trochę więcej niż tulipana. A, jak kosmici przylecą to co po takim metroseksualnym czy innym pseudodrwalu co to go wiatr przewraca ? Się porobiło w ostatnim stuleciu.  Problem w tym, że gdyby banda idiotów nie wywołała pierwszej wojny, to paniom sufrażystkom tak gładko by to wszystko nie poszło. Panowie strzelili sobie w kolano, wybili się wzajemnie w paru bitwach, a kobiety ruszyły do roboty z okrzykiem na ustach. Cóż, Panowie trzeba nadążać za zmianami, ale tak zupełnie prywatnie to sobie myślę, że te najbardziej wrzeszczące nigdy nad żadnym chłopem nie zapanują.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ten od wygodnego krzesła. Czasem trzeba je sobie samej podstawić, by potem efektownie moc założyć nogę na nogę. Proste rzeczy działają najlepiej i plany zasiedlania Marsa tego nie zmienią. Ostry intelekt, nie wyklucza ostrej szpilki. Trzeba się postarać dla samej siebie, by inni starali się dla nas. Leżeć i pachnieć trzeba, nawet jeśli orka jak na ugorze od rana do nocy. Nikt nie mówił, że będzie lekko.

Popadłam ostatnio w lekkie przygnębienie, a potem się zezłościłam kiedy trafiłam na bloga gdzie mamy jeden wielki padół nieszczęść i ogólnie porady jak zatrzymać tego jednego, jedynego. Po cholerę go trzymać jak nie chce ? A niech idzie przed siebie.

Nie przysyłaj mi kwiatów, nie dzwoń do mnie, nie pisz. Jak na moim oknie przysiądzie gołąb z wiadomością od ciebie, przepędzę go.

Podobno jesteśmy piękne po to by mężczyznę przy sobie zatrzymać na dłużej. Cialdini też już o tym pisał. Takie na przykład głuszce to totalne rokoko przy szarej samiczce, u nas równouprawnienie panuje w tej kwestii. Stroi się ten kto ma chęć, od razu mówię że mam większą. Ten który spędza w łazience więcej czasu ode mnie , a w lusterko spogląda niczym zła macocha może od razu iść do domu. Szminka to jest moja rzecz. Poza tym, jak mawiała pewna Pani Profesor, trzeba wiedzieć z kim się dzieci robi. Tak by the way. 

-Kochanie, co robiłaś tak długo w łazience ?

-No, książkę w wannie czytałam…

-Czy Ty wiesz, która jest godzina ?

-Za dziesięć dwunasta … wiesz, tak mnie ta pierwsza wojna światowa wciągnęła, i Lenin

-(milczenie)

-Ale Ciebie kocham bardziej od Lenina

I od razu Dzień Kobiet.