W związku z tym, że “sorry ale taki mamy klimat” i lato jest coraz krótsze, zima czai się za rogiem, a Buka nigdy nie śpi, mam zamiar robić w te wakacje wszystko to na co tylko przyjdzie mi ochota, wszystko to na co zwykle nie mam czasu lub też okoliczności są niesprzyjające. Lista “Co będę robić w wakacje” jest długa, momentami infantylna, czasami zabawna. Uwzględnia domowników, bo w końcu nie mieszkam sama. Kolejność przypadkowa.

1. Jemy w ogrodzie. Śniadania, obiady i kolacje. W ruch idą papierowe talerzyki, im bardziej kolorowe tym lepiej. Od szarego już mnie głowa boli.

2. Urządzam doniczkowy ogród, najlepiej w starych garnkach, wiadrach i innych tego typach ustrojstwach.

3. Idę na zakupy. Najlepiej po buty. Butów i torebek nigdy za wiele. I nie żaden tam window shopping, tylko żywa gotówka i pełne torby.

4. Piekę muffinki. Bo ładnie wychodzą na zdjęciach. Może mnie najdzie wena i nauczę się kręcić te finezyjne kremy, to zdjęcia będą jeszcze lepsze. Jeżeli się nie uda, zjemy łyżką prosto z miski.

5. Idziemy do kina. Na cokolwiek. Najlepiej na jakiś straszny film, bo w kinie fajniej się bać niż w domu, no i można się całować po ciemku.

6. Idziemy do wesołego miasteczka. Jeździmy na karuzeli, jemy watę cukrową i szalejemy na strzelnicy. Wszystko po to by sprawić przyjemność dzieciom.

7. Robimy domową pizzę. I po raz kolejny zastanawiamy się jak oni robią to ciasto. Wiemy, że piekarnik trzeba nagrzać do jakiś 400 stopni, ale próbujemy nadal.

8. Czytam książki, dużo książek. Najlepiej na leżaku. Lista lektur TUTAJ.

9. Robimy namiot z prześcieradła albo tipi ze starego koca. Jak za dawnych lat. Cieszymy się, że dzieci mają frajdę. Dla własnej dodaję COTTON BALL LIGHTS.

10. Jedziemy na wycieczkę pociągiem. Śmiesznie to zabrzmi, ale w mojej okolicy to najlepiej do Pragi. Nie dość, że Pendolino, to jeszcze tanio.

11. Zwiedzamy własne miasto, od powolnych spacerów uliczkami po wizytę w lokalnym muzeum. Na koniec duże lody w najlepszej lodziarni w mieście czyli BLEKOTA MLEKOTA.

12. Pływam. Całe wakacje. Codziennie. Karnet na basen to idealne rozwiązanie. Polecam po sąsiedzku TUTAJ.

13. Robię remont. Moje wakacje bez remontu to nie wakacje. Jakiś remont musi być, fachowcy muszą być, market budowlany musi być. Ja bez remontu jak bez powietrza. Nawet mąż to rozumie.

14. Jedziemy do Wiednia. Po pierwsze blisko, po drugie powiew wielkiego świata nie zaszkodzi, a nawet dobrze zrobi. Jak mawia Robert Makłowicz “lubię widzieć obok siebie, miłych ładnie ubranych ludzi (…) Kupić sobie buty albo wogóle przejść się po mieście” (pełny wywiad TUTAJ).  Mnie ujął fragmentem o butach oczywiście.

15. Urządzamy movie night, a dla dzieci movie afternoon. Zamiast śmieciowego jedzenia robimy owocowe szaszłyki, czekoladowe founde i nieśmiertelną w moim przypadku deskę serów. Potem patrz punkt 18.

16. Nic nie robimy. Potraficie ? Obstawiam, że większość z nas już zapomniała jak to jest nic nie robić, bo przecież zawsze trzeba coś robić. Zaręczam, że lato wyjątkowo sprzyja nicnierobieniu. Dolce far niente. Najlepszy wypoczynek na lato. Niezależny od miejsca, bo wszędzie da się nic nie robić.

17. I dla odmiany porządki, bo jak już sobie tak poleżę i popachnę, to dobrze by było uładzić przestrzeń wokoło. Jeżeli jest jakieś guilty pleasures to ja mam jedno i nie są to komedie z Adamem Sandlerem, tylko sprzątanie. Serio. Mąż mówi, że za dużo się francuskich filmów naoglądałam, bo najlepiej wychodzi mi w kostiumie kąpielowym lub bieliźnie. O porządkach, ale nie żadnych slow living, napiszę niebawem.

18. Pijemy wino, miałam napisać że dobre, ale jeżeli nie mamy sommliera pod ręką, to różowe morawskie też będzie fajne.

19. Idziemy na targ. Z wiklinowym koszykiem. Na koniec kupujemy bukiet kwiatów do wazonu.

20. Rysujemy. Sami albo razem z dziećmi. Możemy też robić kolaż, album ze zdjęciami lub zamek z kartonu. Cokolwiek twórczego z mnóstwem farb, kredek, kleju i kolorowego papieru.

IMG_1691

Jest szansa, że niektóre z powyższych czynności zostaną z nami dłużej niż na okres wakacyjny. Taki punkt 8 na przykład, bardzo całoroczny, punkt 15 na zimowo też będzie fajny, punkt 18 atrakcyjny przez pełne dwanaście miesięcy. Tylko mam jakieś takie nieodparte wrażenie, że wszystkie te czynności i zabawy tylko latem właśnie mają ów wyjątkowy urok, który każe nam tęsknić za kolejnymi wakacjami.