Aj, tam … zaraz latających. Po pierwsze, niekoniecznie oni wszyscy od razu wspaniali, ani te maszyny takie latające. Temat nie taki prosty i banalny jak go tytuł maluje. Coś jak z zegarkami tutaj czytaj. Niby taka Omega za konkretną kasę wrażenie robi, ale przy trupiej czaszce wymięka na stracie i bida na ręku. Z mężczyznami i samochodami podobnie.

Na przykład u nas w domu samochody kupuję ja. Ja wybieram, mąż płaci. Kuriozalne sytuacje czasem z tego powstają, sądząc chociażby po minach panów w salonach samochodowych.

-Czy to jest Diesel ?

-Tak, Diesel.

Halo? Hej, Kochanie. Jest czarny z takimi czerwonymi wykończeniami w dieslu. W środku deska w drewnie. 

– Podoba Ci się ?

-No, ładny. 

-To kup.

-Bierzemy.

-Kiedy mąż przyjedzie obejrzeć ?

-Nie przyjedzie. Przyjedzie umowę podpisać, proszę przygotować.

I tak to mniej więcej idzie. Od ładnych paru lat. Przychodzi taki moment kiedy mówię: – Kochanie, dobrze by było żebyś zmienił auto. I zmienia. Z autami, którymi ja jeżdżę czasami sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, ale zasadniczo też opanowna. Tutaj myk tkwi w tym, aby mąż sam wpadł na pomysł jakim autem ja chciałabym jeździć i aby to był TEN samochód. Zawsze trafia, a parę razy w ogóle w temat nie ingerował. Tylko przyjeżdżał umowę podpisać. Dzięki temu nasze życie rodzinne kwitnie.

Tym sposobem żenujące kwestie faceta udającego mechanika i tym podobne wcale mnie nie dotyczą. Przykre sytuacje w salonie kiedy facet udowadnia żonie, że absolutnie nie ma pojęcia o samochodach to też nie moja bajka. A wątek, że sam jedzie kupić samochód jest już kompletnie z kosmosu. Mojemu ukochanemu mężowi to się obecnie nawet do salonu jechać nie chce. -Jedź Kochanie, zobacz sobie co Ci się podoba. No, cud miód. Problem tylko w tym, że mnie najbardziej podoba się Mercedes. I niestety (wybacz mężu najdroższy) nie jest to klasa A.

Facet musi do samochodu pasować. Takie ćwierć chłopa w Hummerze na przykład … Boże uchowaj. Najpierw ma być faceta widać, potem samochód. Na odwrót to i śmieszno, i straszno. Od niechcenia musi być, lekko jak w Jeziorze Łabędzim. Jasne, że są gatunki oporne na biologię, co to będą się do lakieru lepiły jak muchy na autostradzie. O, takich cienkich Bolkach i Lalkach to my tutaj nie mówimy. My mówimy o porządnym genomie, który jak spode łba łypnie okiem, to od razu chcesz MatkąJegoDzieci zostać. Takie na przykład motocykle … Ja się porządnie na rząd krajowy poprzedni, obecny i każdy przyszły obraziłam, co to mi pewnego klubu sportowego na motorach zza wschodniej granicy do Ojczyzny nie wpuścili. Duraki jedne, lebiody. Aby jasność była, mąż jedyny Number One forever OjciecDzieciMoich, ale zaćmy też jeszcze nie operowałam. No, i szanowne Panie i Panowie, ja przy tych czarnych Harleyach wymiękam, ja bym za nimi do Moskwy pieszo poszła, na Berlin, Pekin, trasą transsyberyjską maszerowała. Goździkami na granicy machała. Tak ten Sasza na tym motorze wygląda. Może to jednak i dobrze, że ich w Terespolu zatrzymali. Tak sobie myślę.

No, więc jak to mówią, z próżnego to i Salomon nie naleje, ale podobno bywają kobiety, które z idioty zrobią chłopa, a z chłopa idiotę. Rozróżnić to trzeba na początku, bo potem tylko motoryzacja zostanie dla pocieszenia.